Na początku stycznia ukazało się nowe wydanie słynnego tekstu więziennego Oscara Wilde’a w przekładzie Macieja Stroińskiego oraz ze wstępem Agaty Bielik-Robson. 

Autobiograficzny list z pobytu pisarza w więzieniu trafia do rąk czytelników w przekładzie znacznie odbiegającym od poprzednich. Nowe tłumaczenie oparto na podstawie wydania integralnego. To nie nie tyle zatem nowy przekład, ile nowa książka. Wielki list miłosny i zarazem „wielki foch” – czytamy na stronie Wydawnictwa Sic!.

De profundis powstawało podczas pobytu pisarza w domu karnym. 6 kwietnia 1895 r. Wilde został aresztowany i oskarżony o kontakty homoseksualne (w tamtych czasach karalne w Wielkiej Brytanii). Sąd skazał go na 2 lata ciężkich robót, a karę odbywał w więzieniu w Reading pod Londynem. Tak o swoim więziennym monologu pisał Wilde do Roberta Rossa, swego ostatniego przyjaciela, pierwszego adresata listów z aresztu:

Nie bronię mojego postępowania. Wyjaśniam je. Są też w tym liście pewne miejsca, dotyczące mojego umysłowego rozwoju podczas pobytu w więzieniu oraz nieuniknionej ewolucji, jaka dokonała się w moim charakterze i duchowym moim stosunku do życia. Chcę też, abyście: ty i inni, którzy nie opuścili mnie i pozostali wierni waszym uczuciom dla mnie, wiedzieli dokładnie, w jakim stanie duszy i w jaki sposób spodziewam się stanąć wobec świata. Rozumiem dobrze, że, pod pewnym względem, zamienię w dniu mojego uwolnienia jedno więzienie na drugie; chwilami też wydaje mi się, że świat cały nie jest większy od mojej celi i, tak samo jak ona, pełen grozy dla mnie (przeł. Róża Centnerszwerowa).

De profundis ukazało się po raz pierwszy w 1905 roku w wersji ocenzurowanej (pierwsze polskie wydanie ukazało się w 1922 roku w nakładzie 3500 egz.). Prawie pół wieku później, w 1949 roku, do rąk czytelników trafił cały tekst. Najnowszy polski przekład jest debiutem translatorskim jego autora.

Źródło: informacja prasowa wydawcy