Spiczasta głowa, abnegacki szyk, włosy kędzierzawe i oczy zawsze jakoś dziwnie patrzące. Tak jego możliwości matrymonialne oceniali na studiach koledzy. Mimo to już we wczesnej młodości uważał się za znawcę kobiecego ciała, prowadził życie seksualne, i najważniejsze – uwodził. Do jakich kobiet smalił cholewki młodzieniec, późniejszy autor Lalki? Jak wyglądały zaloty miłosne i życie seksualne młodego Bolesława Prusa?

Zachęcamy do lektury fragmentu książki biograficznej Moniki Piątkowskiej, która 10 maja ukaże się nakładem wydawnictwa Znak.

Fragment książki Prus. Śledztwo biograficzne:

W swoich utworach Aleksander lubił nieco kokietować czytelnika i przedstawiać się światu jako nieśmiały, romantyczny adorator, lecz nie było to jego prawdziwe oblicze. Nigdy nie pisał wprost o swoich doświadczeniach seksualnych, ale zostawiał w utworach tropy, które pozwalają sądzić, że już na studiach miał się nie tylko za znawcę kobiecego ciała, ale także za zdolnego, namiętnego i doświadczonego kochanka. W jednym z późniejszych opowiadań Poeta i świat, puszczając oko do czytelnika, Aleksander wyznawał, że w młodości zajmował się zbieraniem materiałów do poematu o rozpustnym życiu Nerona. „Mój Boże! ile znałem panien, które (…) patrzyły na mnie z podziwem i byłyby mi niezawodnie oddały serca. Ale wówczas zajmował mnie pierwszy rozdział »Nerona«!…”. Tytuł tego rozdziału brzmiał „Orgia”.

Studenci warszawscy z reguły byli biedakami, ale nigdy nie mieli kłopotu ze znalezieniem sobie damskiego towarzystwa. Nie trzeba się było nawet bardzo starać. Szwaczki, kelnerki, córki stróżów, kupcówny, panny od modystek pracujące po dziesięć godzin dziennie za 15 kopiejek dniówki, chętnie szukały pocieszenia w pokoikach studentów i nie wymagały dla siebie zbyt wiele. Dziewczęta nieco bardziej wyrobione życiowo naciągały chłopców na kawiarniane rozrywki, ciastka, alkohol i bilety do teatru. Ci, którzy mieli więcej gotówki, latem proponowali wybrankom wyprawy na drugą stronę Wisły. Tam na nabrzeżu, w cichych wioskach, można było dobrze zjeść i spacerować wśród zieleni, z dala od ludzkich oczu.

Koledzy uważali, że Aleksander nie jest zbyt przystojny i nie może liczyć na duże powodzenie u kobiet. Gustaw Doliński, nie bawiąc się w dyplomację, otwarcie oceniał przyjaciela jako mężczyznę brzydkiego: „Zapomniany od natury, wiedział, iż tylko na śmieszność by się wystawił, gdyby tą zewnętrznością chciał imponować ludziom. (…) Był jednym z tych ludzi, których powierzchowność najgorsze robi wrażenie”. W mniemaniu Dolińskiego ciału Aleksandra brakowało przede wszystkim proporcji. Szpiczasta i dość duża głowa miała wyglądać niezgrabnie na cienkiej szyi wyrastającej z dość masywnego korpusu, a rzeźba twarzy zdradzała pospolite pochodzenie: czoło było niskie, włosy kędzierzawe, oczy zaś małe, przymrużone „i zawsze jakoś dziwnie patrzące”. Innych bardziej raził strój Aleksandra, jego wiecznie niedoczyszczone, powykrzywiane buty, stare płaszcze i jakiś abnegacki szyk, który kazał o nim myśleć jako o człowieku niepraktycznym i niedbającym o higienę. Być może Aleksander znał te opinie kolegów, ale jeśli nawet, to chyba niezbyt się nimi przejmował. W domu Marcjanny uważano go za chłopca brzydkiego, lecz na przekór wszystkim on sam oceniał siebie bardzo dobrze – uważał, że ma krzepkie ciało, że jest silny fizycznie i bardzo męski. Cenił swoje włosy, bo były ciemne, gęste i przydawały mu łobuzerskiego uroku. Umiał też być uwodzicielski i w towarzystwie kobiet nigdy nie tracił swobody. Gdy znajdował się wśród pań, jego dowcip, elokwencja i erudycja natychmiast rozkwitały.

Z dala od rodziny i anonimowy w wielkim mieście dziewiętnastoletni Aleksander eksplorował świat cielesnych uciech, tak jak mu to dyktowało własne usposobienie. Zwracał uwagę na wyraźne, ciemne brwi, czarne oczy dziewczyny i nieco ciemniejszy kolor skóry. Lubił brunetki, gustował w semickiej urodzie, a jego wzrok przyciągały te kobiety, które miały bujne, macierzyńskie kształty. W felietonach opiewał przede wszystkim obfite biusty, zgrabne łydki, delikatne dłonie i małe stopy. Cenił bujne włosy, gładką skórę i spoistość ciała – otyłość i brak proporcji odstręczały go. Lubił zdobywać kobiety i wydaje się, że w przeciwieństwie do wielu mężczyzn swojej epoki nigdy nie gustował w domach publicznych. Jako publicysta pisał o prostytucji bez moralizowania. Była dla niego jeszcze jednym smutnym przejawem biedy, braku opieki i hipokryzji społecznej, ale opowiedziana w Lalce historia ulicznicy Marianny, dziewczyny, która dzięki pomocy Wokulskiego odzyskuje godność i wychodzi za mąż za człowieka akceptującego jej przeszłość, dowodzi również wrażliwości i szacunku dla ludzkich słabości. W swoim własnym intymnym świecie Aleksander chciał jednak widzieć kobietę jako istotę, którą trzeba uwieść, oczarować, zdobyć, a dopiero potem posiąść. Zaloty, wyczekiwanie na znak od wybranki, wolne krążenie wokół niej czy wreszcie zakochanie były dla niego tak samo ważne jak samo spełnienie, a może nawet ważniejsze.

O żadnym z tych intymnych doświadczeń nie mógł mówić otwarcie ani w literaturze, ani na rodzinnym forum, lecz w gronie przyjaciół pozwalał sobie na odrobinę otwartości. W autobiograficznej książce Z dziennika psychologa Julian Ochorowicz opublikował bardzo obszerny list od przyjaciela, w którym ten opisywał swoje erotyczno-miłosne doświadczenia. Choć nigdzie nie pada nazwisko Głowacki, a w tekście znajdują się dopiski mylące tropy, list ten bez wątpienia napisał Aleksander. Dowodzi tego nie tylko charakterystyczny styl i jawne nawiązania do jego biografii, lecz przede wszystkim to, że zawarte w nim sformułowania znaleźć można także w prywatnych zapiskach Aleksandra.

(…)

Fascynacja kobietami, odkrycie świata zmysłów i cielesnej przyjemności oderwały Aleksandra od tęsknoty za rodziną i przymgliły obraz Oktawii jako ukochanej opiekunki, lecz z biegiem czasu stały się także murem odgradzającym go od przeżywanej codzienności. Niewiele wiadomo o tym, co działo się z Aleksandrem wiosną i latem 1867 roku. Niczego w tym czasie już nie drukował. Jesienią poprzedniego roku w „Kurierze Świątecznym” ukazały się dwa krótkie autobiograficzne opowiadanka podpisane pseudonimem Jan w Oleju, które sugerowały, że Aleksander przygotowuje dla czytelników cykl publikacji. Ostatni z utworów ukazał się z początkiem listopada, potem jednak współpraca z pismem zamarła. Podobnie działo się na uczelni. Wszystkie egzaminy Aleksander zdawał w terminie, jego studencki los nie był więc zagrożony, ale nie angażował się w nic więcej. Jeśli, jak można przypuszczać, zanurzenie się w zmysłowych przyjemnościach było dla niego ucieczką od kłopotów materialnych i emocjonalnych, to była to ucieczka totalna.

Monika Piątkowska – dziennikarka, pisarka. Studiowała na Uniwersytecie Jagiellońskim dziennikarstwo i politologię, pracowała w dziale reportażu „Gazety Wyborczej”. Autorka książki Życie przestępcze w przedwojennej Polsce, powieści Krakowska żałoba, zbioru opowiadań Nikczemne historie oraz zbiorów felietonów Talki w wielkim mieście, Talki z resztą (wraz z mężem Leszkiem Talko).

Fragment książki Prus. Śledztwo biograficzne Moniki Piątkowskiej. Opublikowano dzięki uprzejmości wydawcy.