„Sama niewinność” – taki tytuł nosi powieść ukończona w roku 1975 przez Witolda Wirpszę, ostatnie duże prozatorskie dzieło pisarza. Po 40 latach jej maszynopis odnalazł w Rapperswilu profesor Dariusz Pawelec, który przygotował dzieło do druku i opatrzył posłowiem. Książka ukazała się w listopadzie nakładem Instytutu Mikołowskiego.

Powieściowa akcja rozgrywa się pod koniec lat 50. w PRL-owskiej rzeczywistości. Zapis spotkań pary głównych bohaterów: „socjalistycznego milionera” (przedstawiciela tzw. „czerwonej burżuazji”) i studentki socjologii rozwija się w duchu psychothrillera, stając się przy tym pretekstem do odsłaniania grozy i absurdów ówczesnej rzeczywistości. Nie jest to powieść, której lekturę ogranicza wymiar historyczny. Zarówno nowoczesny zdialogizowany język, dowcip, ironia, jak i wciąż aktualne przesłanie, mają charakter uniwersalny. Niezliczone barwne anegdoty, zapisy zeznań i donosów, stają się podstawą paraboli opowiadającej o kłamstwie i strachu. Ujawniane są tu stałe mechanizmy zawłaszczania państwa przez polityków.

Groteska Wirpszy, w opinii Przemysława Czaplińskiego, pokazuje, jak komunizm „kusił społeczeństwo ofertą niewinnej demoralizacji (ważne okaże się tu połączenie seksu z gospodarką)”. Świat powieści, według krytyka, jest „zarazem groźny i śmieszny, obrzydliwy i żałosny”.

Publikacja „Samej niewinności” uzupełnia obraz polskiej literatury emigracyjnej. Witold Wirpsza (ur. 1918), wybitny poeta kojarzony z „lingwizmem”, znakomity tłumacz z niemieckiego (np. „Doktora Faustusa” Tomasa Manna), po publikacji za granicą eseistycznej, legendarnej już książki „Polaku, kim jesteś?” (1971), musiał pozostać na emigracji. Zamieszkał w Berlinie Zachodnim, gdzie zmarł w roku 1985.

Źródło: informacja prasowa wydawcy