Pod koniec stycznia do księgarń trafiło nowe wydanie „Pięciu lat kacetu” Stanisława Grzesiuka. Słynne wspomnienia pisarza z obozów koncentracyjnych Dachau, Mauthausen i Gusen po raz pierwszy ukazały się bez skreśleń i cenzury.

Stanisław Grzesiuk z właściwym sobie humorem, szczerością i bezpośredniością portretuje nazistowską machinę pracy i śmierci. Próbuje opowiedzieć o cenie człowieczeństwa w miejscu, które z niego odzierało.

W maju 1958 roku książka trafiła do księgarń i natychmiast zniknęła z półek. W bibliotekach czekało się w kolejce nawet rok. Czytelnicy pisali do autora z prośbą o interwencję. O książce dyskutowali szeroko byli więźniowie, a Grzesiukowi wytoczono proces o zniesławienie, który zakończył się ugodą.

Po latach tekst porównano z rękopisem i przywrócono wszystkie fragmenty usunięte przez cenzurę i wydawcę przy pierwszej publikacji. Najnowsze wydanie książki zawiera także fragmenty najważniejszych recenzji oraz wypowiedzi samego autora o książce.

Grzesiuk od drugiego roku życia mieszkał w Warszawie, gdzie spędził dzieciństwo i młodość. W trakcie okupacji został aresztowany i wysłany na roboty przymusowe do Niemiec, a następnie do obozów koncentracyjnych. W lipcu 1945 roku wrócił do kraju; leczył się na gruźlicę płuc, która była konsekwencją pobytu w obozie.

Od czasów Borowskiego nie mieliśmy w literaturze tak pasjonującego dokumentu z obozów koncentracyjnych. „Pięć lat kacetu” nie ma przy tym ambicji artystycznych: jest zimną, przenikliwą, piekielnie dokładną relacją człowieka, który dzięki swemu sprytowi i szansie jednej na milion przetrwał piekło („Życie Warszawy”, 29 VI 1958 r.).

Na maj tego roku wydawnictwo Prószyński i S-ka zaplanowało publikację „Boso, ale w ostrogach”, drugiej – obok „Pięciu lat kacetu” i „Na marginesie życia” – części autobiograficznej trylogii Stanisława Grzesiuka. W ubiegłym roku nakładem tej oficyny ukazała się także biografia barda Czerniakowa autorstwa Bartosza Janiszewskiego. Poniżej rozmowa na temat tej książki.

Fot. fragment okładki książki „Grzesiuk. Król życia”