Jednym z najciekawszych rozdziałów Pochwały cienia Tanizakiego jest hymn na cześć staroświeckiego japońskiego wychodka, kawaya. To tam według niego pokolenia poetów haiku miały znajdować niezliczone tematy do swoich wierszy.

Pochwała cienia to pean na cześć tradycyjnej japońskiej estetyki, która już w początkach XX wieku zaczęła tracić swoją pozycję na rzecz zachodnich wpływów. W krótkim eseju z 1933 roku Jun’ichirō Tanizaki, pisarz znany skądinąd z odważnych powieści erotycznych, wychwala kategorię cienia, tradycyjną metaforę wieloznaczności, ulotności i przemijalności – zjawisko wyjątkowo rzadkie w dobie oświetlenia ledowego.

„Ze światła korzystamy dziś nie tyle po to, by wygodnie nam było czytać, pisać lub szyć, ile by z możliwie każdego zakątka przegnać cień. A to kłóci się z odczuwaniem piękna, w każdym razie w odniesieniu do japońskiego pokoju” – pisał Jun’ichirō Tanizaki.

Jego rozważania nad estetyką mają charakter nie tylko teoretyczny: punktem wyjścia są bowiem jego doświadczenia nad urządzaniem swojego własnego domu. Nie można sobie przecież pozwolić, jak pisał, „by wyłącznie ze względu na przywiązanie do japońskiego stylu wyrzec się tak niezbędnych dzisiaj udogodnień, jak ogrzewanie, oświetlenie czy urządzenia sanitarne”.

Jednym z najciekawszych rozdziałów Pochwały cienia jest hymn na cześć staroświeckiego japońskiego wychodka, kawaya („To tu, jak przypuszczam, pokolenia poetów haiku znajdowały niezliczone tematy do swoich wierszy”). Kawaya to pokaz nie tylko dobrego smaku, ale i wyszukanej japońskiej elegancji. Stojące w dużej odległości od budynków, „zwykle w zadrzewionym kącie ogrodu, dokąd dolatuje świeży zapach liści i mchu”, wychodki pogrążają się w półmroku i „ciszy tak głębokiej, żeby dało się słyszeć brzęczenie komara”. W końcu „każdy miłośnik tradycyjnego budownictwa potwierdzi, że wychodek w stylu japońskim to doskonałość”.

Sednem eseju Tanizakiego nie są jednak poszczególne cechy japońskiej estetyki, ale kulturowe różnice między Wschodem a Zachodem. Niektóre krytyczne komentarze wobec naszej kultury z 1933 roku doskonale odzwierciedlają dzisiejsze dyskusje o związkach człowieka z otoczeniem, a zwłaszcza o ekologii. Inne zwracają uwagę na to, jak bardzo nasze myślenie o estetyce miasta i sztuce w ogóle zmieniło się od początków XX wieku, przez co lektura Tanizakiego jest być może jeszcze bardziej interesująca dzisiaj, ponad 80 lat po publikacji eseju. Zwłaszcza na Zachodzie.

„Rzecz w tym, że człowiek Zachodu zmierzał w racjonalnie określonym kierunku i dotarł w tym marszu do współczesności, podczas gdy my, zetknąwszy się z wspaniałą cywilizacją, przyswoiliśmy ją i obraliśmy drogę zupełnie inną niż ta, którą podążaliśmy w naszym rozwoju od tysiącleci. Z pewnością kosztowało nas to niemało potknięć i zamieszania. Gdyby pozostawiono nas samym sobie, w sensie materialnym bylibyśmy dziś być może niewiele dalej niż tam, gdzie byliśmy pięćset lat temu (…) Ale przynajmniej zdążalibyśmy w kierunku, który bardziej odpowiadałby naszym cechom. Może nie od razu, może zajęłoby nam to więcej czasu, ale nie da się wykluczyć, że (…) wynaleźlibyśmy któregoś dnia nasze odpowiedniki kolei, samolotu albo radia. I nie byłyby to zdobycze cywilizacji przejęte od innych, lecz dostosowane do naszych potrzeb”.

Od tradycyjnego wychodka i szafek jibukuro do teatru nō i kobiecej mody, Tanizaki opisuje najróżniejsze elementy tego, co przez setki lat było w Japonii wyznacznikiem dobrego stylu. Melancholijnego tonu Pochwały cienia nie zaburza nawet anegdota, którą w przedmowie przytoczył tłumacz, Henryk Lipszyc. „Wdowa po pisarzu opowiadała, jak odwiedził ich kiedyś cieśla, któremu pisarz miał zlecić budowę nowego domu. Rzemieślnik, dumny z powierzonego zadania, natychmiast po wejściu podziękował za zaufanie i zapewnił, że doskonale zdaje sobie sprawę, jak taki dom ma wyglądać, bo czytał tekst mistrza i – ma się rozumieć – zrobi wszystko tak, jak mistrz to raczył opisać. Na co pisarz miał się żachnąć i stanowczo zażądać, żeby dom zbudować ultranowocześnie, koniecznie ze wszystkimi udogodnieniami: jasną łazienką, sprawnym ogrzewaniem i elektrycznym oświetleniem”.

Ignacy Kędzierski

Jun’ichirō Tanizaki, Pochwała cienia, tłumaczył Henryk Lipszyc, Karakter, Kraków 2016.