Gdybym nawet nakręcił «Zbrodnię i karę», nic dobrego by z tego nie wynikło – w słynnym wywiadzie z Truffautem Hitchcock stwierdza, że prawdziwe arcydzieła literatury są nieprzekładalne na język filmowy. A jednak powieści i przypowieści Franza Kafki od kilku dekad są ekranizowane lub cytowane. Ich tropy można znaleźć wszędzie tam, gdzie pojawia się wątek walki jednostki z systemem, rozszczepienia rzeczywistości czy zatarcia granicy między fikcją a prawdą. Praski pisarz inspirował takich twórców, jak Roman Polański, Orson Welles i Terry Gilliam.

 

Proces (1962), reż. Orson Welles

Film Wellesa w wielu momentach odbiega od powieści Kafki. Sam reżyser przyznaje, że o wiele bardziej zależało mu na oddaniu atmosfery Procesu i osadzeniu go w powojennej rzeczywistości poprzez bardzo wyraźne nawiązania do Holokaustu czy wybuchu bomby atomowej. Tym samym Welles zalicza się do grupy interpretatorów przekonanych o tym, że twórczość Kafki należy traktować jako zapowiedź tragicznych wydarzeń drugiej wojny światowej i następującego po nich kryzysu kultury zachodu.

 

Klassenverhältnisse (1984), reż. Jean-Marie Straub, Danièle Huillet

Nakręcona przez reżyserski duet z Francji adaptacja Ameryki jest być może najwierniejszym przełożeniem poetyki Kafki na język filmowy. Obraz został nakręcony w języku niemieckim z zachowaniem stylu pisarza w warstwie dialogowej. Jednak ciekawsza wydaje się technika gry aktorskiej. Postacie są wyraźnie nienaturalne, trochę niezręczne, oddając tym samym groteskowość Kafkowskiego języka. Z podobnym rozwiązaniem możemy się spotkać u koreańskiego reżysera Hong Sang-soo, który podobnie jak duet Straub–Huillet zdradza wyraźne arthouse’owe inklinacje.

 

Lokator (1976), reż. Roman Polański

Film Polańskiego to historia Trelkovskiego, który tuż po wprowadzeniu się do kamienicy odkrywa, że poprzednia lokatorka popełniła samobójstwo. Młody mężczyzna zaczyna na własną rękę prowadzić śledztwo w sprawie jej śmierci. W miarę rozwoju akcji nabiera przekonania, że jest prześladowany przez innych współlokatorów. Konstruowana przez reżysera atmosfera powolnego popadania w obłęd, znana nam z jego wcześniejszych filmów, takich jak Wstręt czy Dziecko Rosemary, przywodzi na myśl miniatury Kafki. Tę samą manię i poczucie osaczenia dostrzegamy np. w Sąsiedzie i Wspólnocie.

 

Zamek (1997), reż. Michael Haneke

Filmowa adaptacja Zamku w reżyserii Hanekego została wyprodukowana dla austriackiej telewizji, co wydaje się nie bez znaczenia dla jego konstrukcji. Obraz wiernie odtwarza powieść, jednak brak w nim wyraźniejszych prób jej interpretacji. Wszystko niby się zgadza, ale jednak pozostaje jakiś niedosyt. W wersji Hanekego zupełnie brakuje dramatyzmu Wellesowskiego Procesu czy próby totalnego odczytania takiego jak w Klassenverhältnisse.

 

Brazil (1985), reż. Terry Gilliam

Twórczość Kafki okazała się wyjątkowo stymulująca dla kina dystopijnego Science Fiction. Brazil jest tego doskonałym przykładem. Terry Gilliam zawiera w nim ponurą wizję przyszłości, w której wszechobecna machina biurokratyczna kontroluje najdrobniejsze aspekty życia obywatela i surowo karze każdego, kto próbuje wyrwać się z totalnego systemu. Dla bohatera Gilliama, co typowe w filmografii amerykańskiego twórcy, szansą na wyzwolenie się od opresyjnego podmiotu jest ucieczka w fantazje i sny. Wprowadza to kolejny element tak typowy dla Kafki – rozszczepienie rzeczywistości.

Wojtek Małachowicz