Dziś sformułowanie trójpodział władzy jest odmieniane przez wszystkie przypadki. Ale mało kto pamięta, że na dobre do polszczyzny wprowadził je dopiero 90 lat temu Tadeusz Boy-Żeleński. To on przetłumaczył słynne hasło Monteskiusza o „dystrybucji trzech władz”. I tak w jego przekładzie zamiast o dystrybucji przeczytamy o trójpodziale. 

W 1927 roku Tadeusz Boy-Żeleński przetłumaczył na język polski O duchu praw, jedno z najważniejszych dzieł Monteskiusza. W obszernej rozprawie z 1748 roku francuski filozof stwierdza, że posiadanie władzy skłania do jej nadużywania i łamania praw obywatelskich, a warunkiem zachowania wolności politycznej obywateli jest rozdział władz między różne, niezależne, wzajemnie dopełniające, hamujące i kontrolujące się podmioty. To w tym traktacie pada słynne hasło Monteskiusza o „dystrybucji trzech władz”. Tłumacząc dzieło wybitnego myśliciela, Tadeusz Boy-Żeleński stworzył zgrabną formułę translatorską o „trójpodziale władz”. I to właśnie wersja autora Słówek weszła na dobre do polszczyzny.

W każdym państwie istnieją trzy rodzaje władzy; władza prawodawcza, władza wykonawcza rzeczy należących do prawa narodów i władza wykonawcza rzeczy należących do prawa cywilnego.

Mocą pierwszej książę albo prawodawca stanowi prawa na jakiś czas albo na zawsze i poprawia albo usuwa te, które istnieją. Mocą drugiej wydaje wojny lub zawiera pokój, wysyła lub przyjmuje poselstwa, umacnia bezpieczeństwo, uprzedza najazdy. Mocą trzeciej karze zbrodnie lub sądzi spory poddanych. Tę ostatnią władzą można nazwać władzą sądzenia; drugą zaś po prostu władzą wykonawczą państwa.

Wolność polityczna obywatela jest to ów spokój ducha pochodzący z przeświadczenia o własnym bezpieczeństwie. Aby istniała ta wolność, trzeba rządu, przy którym by żaden obywatel nie potrzebował się lękać drugiego obywatela.

Kiedy, w jednej i tej samej osobie lub w jednym i tym samym ciele, władza prawodawcza zespolona jest z wykonawczą, nie ma wolności; ponieważ można się lękać, aby ten sam monarcha albo ten sam senat nie stanowił tyrańskich praw, które będzie tyrańsko wykonywał.

Nie ma również wolności, jeśli władza sędziowska nie jest oddzielona od prawodawczej i wykonawczej. Gdyby była połączona z władzą prawodawczą, władza nad życiem i wolnością obywateli byłaby dowolna; sędzia bowiem byłby prawodawcą. Gdyby była połączona z władzą wykonawczą, sędzia mógłby mieć siłę ciemiężyciela.

Wszystko byłoby stracone, gdyby jeden i ten sam człowiek lub jedno i to samo ciało magnatów, albo szlachty, albo ludu, sprawowało owe trzy władze: tworzenie praw, wykonywanie publicznych postanowień oraz sądzenie zbrodni lub sporów między obywatelami.

Montesquieu, O duchu praw, tłum. T. Boy-Żeleński

Źródło: Wacław Makowski, ze Wstępu do O duchu praw Monteskiusza, tłum. T. Boy-Żeleński, 1927